114: Nowa Fantastyka 2/2012

Luty powitał nas mrozem, z domu wychodzić się nie chce. W taką pogodę najlepiej jest zasiąść na fotelu w pobliżu kominka czy grzejnika i zabrać się do czytania czasopisma. Ja na ten przykład zaglądam do lutowej Nowej Fantastyki.Drugi tegoroczny numer chyba najpopularniejszego pisma fantastów spadł na mnie znienacka, ale ucieszył mnie wielce i kusił w czasie sesji. Dziś w końcu bez wyrzutów sumienia zabrałam się do czytania.Z artykułów na pierwszy ogień poszedł tekst Jerzego Rzymowskiego dotyczący ekranizacji baśni - zarówno tych najpopularniejszych jak i tych mniej znanych. Autor w barwnych słowach przybliżył produkcje nowsze i starsze i wydłużył moją listę "do obejrzenia" o kilka pozycji. To samo stało się po przeczytaniu Azylu dla kiepskich fimów, bo kiepski film czasem nie jest zły :).W następnej kolejności przeczytałam Smoki niebanalne, skąd pozyskałam kilka ciekawych informacji o wielkich, fantastycznych gadach, które tak często pojawiają się w powieściach i filmach.Oczywiście, prócz artykułów na łamach najnowszej NF pojawiły się również opowiadania, jak zawsze okraszone wspaniałymi ilustracjami. Na szczególną uwagę zasługują: Zapisane w snach Jarosława Sopińskiego i Bogowie co drugiej środowej nocy (S. L. Farell).Całości dopełniają felietony (między innymi Łukasza Orbutowskiego i Rafała Kosika) i recenzje dotyczące książek, filmów seriali i gier.Nowa Fantastyka kojarzy mi się zawsze z ciekawymi opowiadaniami i artykułami na tematy, które mnie interesują. Numer lutowy nie zawiódł mnie w tej kwestii utrzymując poziom, do którego przyzwyczaiłam się czytając i przeglądając wcześniejsze numery. Gorąco polecam nie tylko wielbicielom fantasy i sf, ale także tym, którzy lubią oglądać filmy czy sztuki teatralne.Za egzemplarz do recenzji dziękuję redakcji Nowej Fantastyki

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *